Wróciliśmy z FC. Do Zakopanego pojechaliśmy całą rodziną. Ja do "pracy". M na warsztaty. Zo bawić się.
Z Małymi bawiliśmy się tak:
Duzi nie narzekali na brak atrakcji :)
Z poprzedniego FC przywiozłam zdanie wypowiedziane przez Karstena o tym, że nie jestem odpowiedzialna za uczucia innych ludzi. To ich zaspokojone lub niezaspokojone potrzeby reagują na mnie, moje słowa i czyny.
W tym roku bardzo żywe jest we mnie to: "Drugi człowiek jest nieznaną krainą. Jeśli myślisz, że go znasz, to tracisz wiele niezwykłych chwil."
Co przywiozę z następnego?Pozdrawiam Was wakacyjnie.
Monika
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Family Camp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Family Camp. Pokaż wszystkie posty
14.8.11
21.5.11
Tak to się zaczęło
Rok temu, w czerwcowym numerze "Zwierciadła" przeczytałam artykuł Zofii Cyran - Żuczkowskiej i podjęłam decyzję - sprawdzę czy to działa. Co? - zapytał mój M. Język serca. Porozumienie bez Przemocy. Metoda Rosenberga.NVC (Nonviolente Communication)
Znajomi przemilczeli mój pomysł, koleżanki słuchały zdziwione, przyjaciółki mówiły: daj spokój, przecież nie bijesz Zo, M powiedział: jedź
Na Family Camp spotkałam Zofię i Karstena Schacht-Petersena (certyfikowanego trenera NVC) i po raz pierwszy usłyszałam o nowym sposobie komunikowania się z ludźmi. Nowym dla mnie, bo sam Rosenberg twierdzi, że człowiek z natury pragnie porozumiewać się "bez przemocy". Już pierwszego dnia doświadczyłam skutków tego nowego języka i zapragnęłam komunikować się z ludźmi, szczególnie z najbliższymi, językiem żyrafy, empatii, serca. Językiem, który wzbogaca życie, pomaga nawiązać prawdziwy kontakt z drugim człowiekiem, uczy rozpoznawania i nazywania potrzeb i zaspokajania ich bez szkody dla kogokolwiek.
Ameryki nie odkryłam? Jestem innego zdania. Na FC po raz pierwszy usłyszałam moją 2,5 letnią córeczkę. A muszę Wam powiedzieć, że już nosząc Zo pod sercem byłam dojrzałą, oczytaną mamą. Wiele czasu i energii poświęciłam na przygotowanie się do największej z moich ról - roli mamy. W mojej biblioteczce są książki, które choć za oceanu, nie są szybką receptą na sukces. "Pozytywna dyscyplina" Jane Nelsen była moją ulubioną pozycją na długo przed pojawieniem się Zo. Książki Tracy Hogg ("Język niemowląt", "Język dwulatka" czy "Zaklinaczka dzieci...") przez pierwsze dwa lata mojego macierzyństwa przyniosły odpowiedzi na wiele pytań. Dlaczego więc szukałam dalej? Z powodu tego głosu, który nam kobietom dany jest by "odkryć naturę rzeczy". Zawierzając swojej intuicji poszłam tam, gdzie mogłam zobaczyć wszystko takie jakie jest.
A jakie było? Poprawne - dla starego świata. Dla mnie i dla Zo raniące. I nie pomagały zapewnienia że zupełnie czymś normalnym jest fakt, iż czasem dziecko irytuje. Nie pocieszały deklaracje innych mam, że im też zdarza się podnosić głos. Nie dawała ulgi świadomość, że to minie, że to tylko książkowy bunt dwulatka... Potrzebowałam czegoś więcej. I tym, co dostałam na warsztatach i co dostaję będąc słuchaczem rocznej szkoły NVC chcę dzielić się z tymi wszystkimi, którzy chcą odkryć naturę rzeczy.
Kolejne posty będą poświęcone komunikacji z Najmniejszymi i problemom, które towarzysza Macierzyństwu i Ojcostwu. Pisząc chcę przypominać sobie, i Wam, jeśli zechcecie czytać, na czym polega porozumienie bez przemocy i dlaczego tak trudno jest nam komunikować się w ten właśnie sposób.
Zapraszam!
Dorastająca Żyrafa - Monika
Etykiety:
Family Camp,
NVC
Subskrybuj:
Posty (Atom)


